Sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka
i
The International Society for Human Rights
Igrzyska Olimpijskie 2008
jako okazja do polepszenia przestrzegania praw człowieka w Chinach
9 października 2007 r.
Sala Kolumnowa, w gmachu Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej
ul. Wiejska 4/6/8, Warszawa, Polska
MÓWCY I TEMATY
Erping Zhang - ekspert ds. sytuacji polityczno - społecznej w Chińskiej Republice Ludowej. Przewodniczący Stowarzyszenia Badań Azji w Nowym Jorku. Przemawiał przed Parlamentem Europejskim, Kongresem Stanów Zjednoczonych, Komisją Praw Człowieka i Organizacją Narodów Zjednoczonych. Wystąpił w wielu programach m.in. BBC i CNN. Erping Zhang ukończył Uniwersytet Studiów Międzynarodowych w Pekinie, Fletcher School of Law and Diplomacy i Uniwersytet Harvarda w Cambridge.
Temat: Poprawianie Praw Człowieka w Neo-Komunistycznym Państwie.
David Matas - kanadyjski adwokat specjalizujący się w dziedzienie praw człowieka i członek zarządu Amnesty Internantional, współautor "Raportu w sprawie zarzutów grabieży organów wewnętrznych od praktykujących Falun Gong w Chinach". (Drugi autor to David Kilgour -
b. Sekretarz Stanu Kanady ds. Azji i Pacyfiku).
Temat: Pekińskie Igrzyska Olimpijskie, jako okazja do zatrzymania ekstremalnych naruszeń praw człowieka w Chinach.
Peter Muller - Far East Desk of the International Society of Human Rights. Specjalista od Igrzysk Olimpijskich 2008, współpracujący z organizacją Olimpic Watch. Ekspert od systemu obozów pracy przymusowej w Chinach - zajmował się tym zagadnieniem przez 15 lat.
Temat: Sprawa bojkotu Igrzysk Olimpijskich 2008: System obozów przymusowej pracy w ChRL.
Adam Kozieł - ekspert ds. praw Tybetańczyków z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, Polska.
Temat: Igrzyska Olimpijskie 2008: wpływ na Tybet i tybetańskie prawa - okazją do zmian.
Michał Orzechowski - przedstawiciel World Solidarity, wieloletni obrońca praw człowieka, dziennikarz i publicysta - obserwator Chin, a zwłaszcza spraw organizacji Igrzysk Olimpijskich, jeden z inicjatorów powstania polskiego Parlamentarnego Zespołu na Rzecz Tybetu.
Temat: Sprawa bojkotu Igrzysk Olimpijskich w Chinach.
Krzysztof Łoziński - [Projektant prezentacji multimedialnej] Redaktor naczelny niezależnej internetowej gazety "Kontrateksty", aktywista praw człowieka, konsultant polskiej wesji "Czarnej księgi komunizmu".
List od Pana Martins Reubenis - brązowy medalista olimpijski 2006, Ambasador Znicza Praw Człowieka (Znicz Praw Człowieka - alternatywa do znicza olimpijskiego; obiega świat apelując o poszanowanie praw człowieka zgodnie z zasadami Karty Olimpijskiej).
Temat: Moralny sportowiec: Co brać pod uwagę podczas przygotowań do Olimpiady w Pekinie.
INFORMACJE O ORGANIZATORACH
Sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka jest organem Sejmu RP. Do zakresu działań Komisji należą sprawy dotyczące przestrzegania prawa i praworządności, działalności sądów, prokuratury, notariatu, adwokatury i obsługi prawnej, funkcjonowania samorządów adwokackiego i radcowskiego, sprawy z zakresu przestrzegania praw człowieka w Polsce.
International Society for Human Rights została założona w 1972 r. Jest pozarządową organizacją ze statusem doradczym w Radzie Europy i ONZ, która powstała w celu wspierania osób, które domagają się swoich praw drogą pokojową. ISHR liczy 30,000 członków w 26 krajach na całym świecie.
Cezary Grabarczyk
"Igrzyska Olimpijskie 2008 jako okazja do przestrzegania praw człowieka w Chinach" to temat konferencji, która odbywa się w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej za zgodą marszałka Sejmu, na wniosek z inicjatywy przewodniczącego Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, pana Posła Arkadiusza Mularczyka oraz pana Jana Jekiełka, pełnomocnika International Society for Human Rights.
Wśród gości, referentów dzisiejszej konferencji, znajdują się osoby, które mają olbrzymią wiedzę o Chinach, o problematyce praw człowieka i o problemach, które wiążą się z nieprzestrzeganiem praw człowieka w Chińskiej Republice Ludowej. Olimpiada to wielkie święto, święto narodów. To wielkie święto obywateli świata, nie tylko sportowców. Olimpiada to wydarzenie, które koncentruje uwagę wszystkich na zmaganiach sportowych, ale jest to także okazja aby zastanowić się jak żyją gospodarze igrzysk, czyli naród chiński. I o tych problemach w dniu dzisiejszym wygłoszą referat pan Krzysztof Łoziński, redaktor naczelny niezależnej, internetowej gazety "Kontrateksty", pan Erping Zhang, ekspert do spraw sytuacji polityczno-społecznej Chińskiej Republiki Ludowej, pan David Matas, który właśnie dotarł do stołu prezydialnego, kanadyjski adwokat specjalizujący się w dziedzinę praw człowieka i członek zarządu Amnesty International, pan Peter Muller, członek The International Society for Human Rights, pan Adam Kozieł, specjalista do spraw praw Tybetańczyków z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, oraz pan Michał Orzechowski, przedstawiciel World Solidarity, wieloletni obrońca praw człowieka, dziennikarz i publicysta, znawca problematyki chińskiej.
Witam Państwa bardzo serdecznie i zapraszam do udziału w dyskusji, na którą przewidzieliśmy czas po wystąpieniach referentów.
Krzysztof Łoziński
Dzień dobry Państwu. Najpierw powiem coś na temat zdjęć, które Państwo zobaczą. To co już Państwo widzą na ekranie, to są zdjęcia twarzy ludzi, którzy zostali zabici w ramach przygotowań do olimpiady. W jaki sposób? Po prostu władze chińskie w momencie kiedy przyznano im olimpiadę stwierdziły, że do tego czasu muszą zlikwidować bądź zmarginalizować wszystkie ruchy opozycyjne, a przede wszystkim Falun Gong, który jest ruchem najliczniejszym i ci ludzie nie zostali na nic skazani i zmarli oni podczas tortur. W mojej gazecie internetowej zamieściliśmy 65 takich portretowych zdjęć tych ludzi tylko dlatego, że mieliśmy 65 zdjęć, ale to nie znaczy, że tylko 65 osób w ten sposób zmarło. Po prostu nie mamy zdjęć pozostałych osób. Zauważą Państwo, że na niektórych zdjęciach występują dzieci. Co tutaj robią dzieci wśród tych osób zabitych podczas tortur? Mianowicie, śledczy z tak zwanego Biura 610, czyli takiego specjalnego wydziału służby bezpieczeństwa, która zajmuje się zwalczaniem ruchu Falun Gong uważają, że zabicie dziecka jest dobrą metodą zmiękczenia rodziców, aby zechcieli zeznawać. W dalszej części, jak skończymy z tymi zdjęciami portretowymi, proszę zwrócić uwagę ile ich jest. Ci wszyscy ludzie nie żyją dlatego, że przyznano Pekinowi olimpiadę. W dalszej części pokażemy zdjęcia tortur, niektóre będą dość mocne, przynajmniej na początku będą to ludzie po torturach. Później będą zdjęcia tortur, które będą różne. To znaczy będą to zdjęcia autentycznie ludzi torturowanych, którym w tym czasie zrobiono zdjęcie, ale w większości będą to zdjęcia upozowane. Dlaczego? Dlatego, że te zdjęcia miały służyć jako instruktarz do szkolenia funkcjonariuszy w metodach torturowania. Jak nie mieli zdjęć autentycznych to po prostu pozowali, żeby pokazać jak to się robi.
Proszę Państwa, ja nie będę komentował poszczególnych zdjęć, bo to zdjęcia same za siebie mówią, natomiast chciałem powiedzieć na temat konferencji co ja o tym myślę. Po pierwsze uważam, że przyznanie Pekinowi tej olimpiady było kolosalnym błędem społeczności międzynarodowej, przede wszystkim MKOl'u. Uważam, że jeśli już, to można było się przynajmniej z Chinami potargować na temat warunków, spróbować coś na nich wymusić, nie przyznawać im olimpiady całkiem bezkrytycznie, właściwie bezwarunkowo. Enigmatyczne oświadczenie MKOl'u, że będzie monitorować stan przestrzegania praw człowieka w Chinach, było całkowicie nieskuteczne, zwłaszcza, że władze chińskie przecież doskonale wiedziały, że MKOl nie ma żadnego narzędzia do sprawdzania tego, co się w Chinach dzieje i że monitorować tego wszystkiego w zasadzie nie będzie. Więc oni się tym w ogóle nie przejeli. Właściwie jedyny wniosek, który oni wyciągnęli to właśnie taki, że należy jak najwięcej ludzi, którzy mogą sprawiać kłopoty wyeliminować przed olimpiadą.
Erping Zhang
I.
Bardzo dziękuję za zaproszenie mnie na tę konferencję. Dziękuję Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka.
Jako jedyny Chińczyk w panelu mam mieszane uczucia co do mojej obecności tutaj. Jestem szczęśliwy, że Polska przeszła od komunizmu do społeczeństwa otwartego, z drugiej strony smuci mnie, że Chiny nadal są państwem komunistycznym a obywatelom nie wolno swobodnie się wyrażać, wyrażać swoich poglądów, swojej wiary, sumienia.
Zajmuję się ekonomią polityczną Chin. Prowadzę badania w tej dziedzinie. Jeśli chodzi o prawa człowieka, to pozostawiam tę kwestię innym panelistom, ale jest kilka rzeczy do których chciałbym się odnieść zanim pomówię o sytuacji polityczno-gospodarczej w Chinach.
Na konferencji prasowej wspomniałem że Pierre de Coubertin, który odrodził Igrzyska Olimpijskie. Stwierdził cytuję: "Najważniejsze w olimpiadzie to nie zwycięstwo, ale uczestnictwo".
Władze w Pekinie mówią, że 43 grupy nie mogą brać udziału w olimpiadzie; włączając w to podziemny kościół katolicki, buddystów, praktykujących Falun Gong, różnego rodzaju intelektualistów, aktywistów demokratycznych i tak zwanej wrogiej prasy zagranicznej. Zatem okazuje się, że igrzyska nie służą wszystkim w Chinach, ale są instrumentem politycznym, który ma napędzać agendę polityczną władz.
Z punktu widzenia władz chińskich i ekonomii politycznej moje badania wykazują, iż nie wszystko wygląda tak różowo jak się wydaje. Jeśli chodzi o wzrost gospodarczy, większość ludzi dostrzega, że od roku '79 do 2005 wzrost PKB w Chinach wynosił średnio ponad 9.6%, ale niewiele osób dostrzega fakt, że na początku lat '80 gospodarka chińska była na skraju upadku z powodu rewolucji kulturalnej, wielu różnych kampanii politycznych. Zatem Partia Komunistyczna tak naprawdę, wprowadziła ograniczone reformy po to, aby zachować kontrolę polityczną, a nie uchronić państwo i polepszyć życie obywateli.
Chcę pokrótce przedstawić obecną sytuację gospodarczą w Chinach. Opublikowałem artykuł, który mają państwo do dyspozycji na stole, nie będę go zatem odczytywał, ale podsumowując chcę stwierdzić, że zamiast takiego tradycyjnego systemu proletariacko-chłopskiego dzisiejszy rząd tworzy nową koalicję z grupami interesów takimi jak: intelektualiści, środowiska wojskowe, kapitaliści, a nawet kapitał zagraniczny.
A więc zamiast oryginalnej zamkniętej gospodarki, Chiny stają się elementem globalizacji, ważnym ogniwem handlu dla wielu krajów zachodnich. Ponadto Chiny, które kiedyś miały przywódcę autorytarnego Mao Zedong'a, obecnie mają przywódcę, który raczej reprezentuje pewne interesy, nie jest takim liderem typu - Mao.
Jeśli zaś chodzi o te ograniczone reformy gospodarcze, Chiny są nadal państwem komunistycznym. Większość gospodarki chińskiej pozostaje w rękach państwowych; na przykład energetyka, transport, telekomunikacja, bankowość. Ponad 30% pracowników nadal pracuje w sektorze budżetowym, ci którzy badają ekonomię wiedzą dobrze co powiedział Adam Smith, który przestrzegał przed tym, aby rząd był regulatorem i zatrudniającym. Właśnie to dzieje się w Chinach, mamy do czynienia z państwowym kapitalizmem pod przewodnictwem komunistycznego reżimu.
Określam ten system jako neokomunizm. Dostrzegamy tutaj różne ciekawe zjawiska, na przykład wzrost PKB, mimo że wynosi średnio 9,6%, to 70% PKB pochodzi z bezpośrednich inwestycji zagranicznych.
Mimo, że Chiny mają 1 bilion dolarów w rezerwach, to zgodnie z raportem Erst&Young'a za ubiegły rok, banki państwowe mają 911 miliarda dolarów niekorzystnych długów, co w zasadzie wyrównuje poziom rezerw. Poza tym powód dla którego jest tak wiele rezerw walutowych to taki, że inwestorzy zagraniczni kupili chińskie juany w oczekiwaniu na jego wzrost, bo obecnie jest około 30% -50% poniżej wartości rynkowej.
Dlatego rządy zagraniczne, w tym amerykański, naciskają na Chiny, aby dokonały aprecjacji juana. Władze chińskie boją się aprecjować juana, bo jeśli dojdzie do wzrostu jego wartości, to wówczas inwestorzy zagraniczni zbiją majątek i zabiorą swój kapitał z powrotem do swoich państw. Zachodni inwestorzy inwestują w Chiny właśnie dlatego, że jest tania siła robocza.
W Chinach nie ma standardów prawa pracy. Dlatego ci, którzy inwestują i zakładają fabryki, nie muszą opłacać opieki zdrowotnej, nie ma związków zawodowych aby gwarantować standard pracy. Nie ma ubezpieczeń. Ponadto w firmach zachodnich pozwala się rządowi chińskiemu nadzorować tych pracowników przez zakładanie lokalnych komórek Partii Komunistycznej.
Następną kwestią która wzbudza ogromny niepokój jeśli chodzi o gospodarkę chińską, to ogromna rozbieżność między dochodami ludzi w miastach i ludzi na wsiach. Jest także ogromna rozbieżność między poziomem życia tych, którzy żyją na wschodnim wybrzeżu a tych, którzy żyją w głębi Chin.
Jeden ze wskaźników rozbieżności nazywa się czynnikiem Gini. Zgodnie z przyznaniem się obecnego rządu okazuje się że czynnik ten osiągnął poziom 0,46. Według ekonomistów, jeśli osiągnie on poziom 0,4 państwo wpadnie w stan chaosu.
Ale chińscy naukowcy z Akademii Nauk Społecznych mówią, że tak naprawdę ten wskaźnik osiągnął już poziom 0,52. A więc jest to bardzo niebezpieczna sytuacja. Podam konkretne dane: z ponad 300 mln ludzi w Chinach, których roczny dochód wynosi 362 dolary, czyli to jest mniej niż dolar dziennie. Z powodu masowej korupcji w Chinach mamy do czynienia z 24 mld dolarów rocznego wycieku kapitału.
To znaczy urzędnicy, ich rodziny, defraudują fundusze państwowe i wpłacają je na prywatne konta w bankach zagranicznych. A więc to jest przykład zjawisk, które są bardzo niepokojące dla rządu chińskiego.
Z drugiej strony Chiny stoją na drugim miejscu, jeśli chodzi o handel bronią na świecie. Zgodnie z Departamentem Obrony USA w ubiegłym roku budżet wojskowy Chin wzrósł o 14,6 % w porównaniu z rokiem ubiegłym. Oznacza to, że wydatki wojskowe wynoszą między 50 do 70 mld dolarów. Gdy taka dysproporcja ekonomiczna panuje w kraju, ludzie zadają sobie pytanie: "Po co tak ogromne wydatki na siły zbrojne, skoro nie ma żadnego zagrożenia dla Chin ze strony krajów sąsiednich?".
Jeszcze jedna rzecz niepokojąca, to kwestia ochrony środowiska. Chiny są na pierwszym miejscu jeśli chodzi o emisję dwutlenku węgla. Zgodnie z raportem holenderskim Chiny zajmują pierwsze miejsce przed Stanami Zjednoczonymi, o 8% więcej jeśli chodzi o emisję dwutlenku węgla więcej niż Stany Zjednoczone.
Chiński PKB to tylko 5,5% światowego PKB, a jednak jeśli chodzi o zużycie energii, Chiny stoją na drugim miejscu na świecie. A więc jest to bardzo nieefektywna gospodarka energii. Podam konkretny przykład obrazujący tę sytuację: na 1000 gramów ropy Chiny produkują 70 centów produktu PKB, w Japonii produkuje się 10 dolarów 50 centów przy wykorzystaniu tej samej jednostki energii, co jest 15 razy wydajniejsze.
Raport brytyjski ostatnio stwierdził, że każdy chiński produkt importowany do Wielkiej Brytanii powoduje emisję dwutlenku węgla w wysokości o 1/3 więcej niż analogiczna produkcja brytyjska. A więc ta kwestia środowiskowa jest alarmująca.
To co ma miejsce to jest to, że Chiny wyczerpują energię i zasoby naturalne nie tylko swoje, ale światowe. Chiny nabywają 70% produkcji ropy naftowej z Sudanu i dużą część produkcji krajów Bliskiego Wschodu. Szkody ekologiczne równe są 10% chińskiego PKB. Ekonomiści twierdzą, że to tak naprawdę wyrównuje ten poziom wzrostu PKB w Chinach, z którym mamy do czynienia. Nawet przy tak wysokim wzroście PKB, Chiny są na 103 miejscu na świecie jeśli chodzi o poziom dochodu ludności.
Azjatycki Bank Rozwoju opublikował raport mówiący, że Chiny plasują się na samym dole, radząc sobie jedynie lepiej niż Nepal w całej Azji, jeśli chodzi o rozbieżności dysproporcji gospodarczej. A jeśli chodzi o chińską wolność ekonomiczną, to zgodnie z raportem Fundacji Herritage, wskaźnik tej ostatniej mówi nam, że Chiny mają 22 miejsce wśród 30 krajów azjatyckich, a 119 na świecie.
Zgodnie zaś z UNDP i raportem tej organizacji w indeksie rozwoju ludności mamy 81 miejsce dla Chin. Pomimo wysokiego wzrostu PKB, Chiny pod względem warunków w jakich funkcjonuje chińska gospodarka stoją przed ogromnym wyzwaniem.
Chcę także wspomnieć o tym, że trzy dekady temu Kongres amerykański przyznał Chinom klauzulę najwyższego uprzywilejowania, mając nadzieję, że rozwój gospodarczy Chin sprawi, iż nastąpią reformy polityczne w tym państwie. Niestety trzy dekady później nie nastąpiły żadne reformy polityczne, a reformy gospodarcze i wzrost gospodarczy tak naprawdę zalegalizowały dyktaturę, bo rząd twierdzi, że pod rządami komunistycznymi uzyskujemy wysoki wzrost PKB.
Cóż się zatem stało? Naukowcy wskazują na kilka powodów. Jeden z nich to kontrola przebiegu informacji. Cenzura Internetu i kontrola nad mediami ogranicza nie tylko wiedzę ludności, ale także mentalność ludności. Rząd tak naprawdę zawłaszczył opinię publiczną poprzez cenzurę.
Drugi powód to brak niezależności w systemie prawnym, brak rządów prawa. Inwestorzy zagraniczni jak i opinia publiczna nie ma gwarancji uczciwego procesu i sprawiedliwości pod systemem komunistycznym.
A trzeci powód dla którego w Chinach nie nastąpiły reformy polityczne po trzech dekadach reform gospodarczych to jest to, że mamy do czynienia z państwem partyjnym, gdzie nie ma społeczeństwa obywatelskiego, nie ma opozycji politycznej.
Wielu ekonomistów i naukowców oczekuje, że jeśli powstanie klasa średnia, to wówczas zrodzą się reformy polityczne. Ale problem z tą teorią polega na tym, że analiza ta jest błędna, ponieważ w Chinach nie istnieje niezależna klasa średnia. Ci zaś którzy mają przychody odpowiednie dla klasy średniej nie domagają się praw obywatelskich. Czyli ci, którzy mają dochody klasy średniej uzyskują je ponieważ są powiązani z Partią Komunistyczną. Gdyby sprzeciwili się temu systemowi, straciliby te dochody klasy średniej. Dlatego oczekiwanie, że ta klasa średnia obali system komunistyczny okazuje się naiwne.
Kolejny powód dla którego chiński system komunistyczny przetrwał bez reformy politycznej to współpraca kapitału zagranicznego inwestorów. W przypadku cenzury Internetu 300 firm komputerowych takich jak Yahoo, Google, Cisco i innych podpisuje zobowiązanie samodyscyplinujące, które zobowiązuje ich do dobrowolnej cenzury na terenie Chin, aby oczywiście mieć zyski w Chinach.
Mój czas się kończy, chętnie odniosę się do innych kwestii później.
II.
Zgadzam się z panelistami i ich uwagami i stwierdzeniami. Chcę dodać, że gdy przyjechałem z Chin do Stanów Zjednoczonych po raz pierwszy, słyszałem, iż jest takie powiedzenie, że jeżeli chcesz poznać jakąś osobę wystarczy spojrzeć na jego przyjaciół. Jeżeli patrzymy na przyjaciół Chin, mamy Kubę, Koreę Północną, Sudan, Birmę więc już chyba nie muszę nic dodawać.
Wzrost gospodarczy Chin bazuje na olbrzymiej konsumpcji energii i równie wielkim wykorzystaniu zasobów naturalnych. Nie tylko krajowych ale i zagranicznych. Chcę ponownie powtórzyć, że chiński PKB to tylko 5.5 % światowego PKB ale pamiętajmy że Chiny są drugim krajem na świecie jeżeli chodzi o konsumpcję energii i zasobów naturalnych. Prowadzą gospodarkę rabunkową, jeżeli chodzi o krajowe zasoby energii ale również w Azji Środkowej i obecnie w Afryce. Strategia zagraniczna to tworzenie korporacji "szanghajskiej", która zdobywa dostęp do Azji Środkowej jeżeli chodzi o gaz ziemny i ropę.
To również politycznie pozwoli Chinom na ekspansję na zachód do Unii Europejskiej. Chińska polityka zagraniczna odnośnie Unii Europejskiej to zdobywanie każdego z krajów Unii Europejskiej, mając nadzieję na zdobycie coraz większej ilości krajów niezależnych takich jak Francja i zneutralizowanie zachodniej koalicji promującej demokrację i prawa człowieka w Azji.
Chcę przypomnieć wszystkim, że historia lubi się powtarzać i widzieliśmy już w latach '20 i '30, że właśnie w Niemczech nazistowskich był duży wzrost gospodarczy, ale był to rząd totalitarny i wszyscy wiemy co się stało. Wszyscy znamy tego rezultaty. W latach 1930-1950 w Związku Radzieckim również miał miejsce duży wzrost gospodarczy, a był to kraj komunistyczny i również wiemy co się działo w tak potężnym autorytarnym państwie przy wysokim wzroście gospodarczym.
A Chiny są kolejnym komunistycznym autorytarnym krajem, doświadczającym dużego wzrostu ekonomicznego. Czy chcemy zobaczyć kraj, który nie jest otwartym społeczeństwem, nie jest demokracją, a stał się potęgą militarną dążącą do ekspansji?
III.
Wielką przyjemność sprawia mi słuchanie tej zagorzałej debaty. Mam pytanie które nurtuje mnie już przez dłuższy okres czasu.
Dialog Zachodu z Chinami odnośnie praw człowieka. Po pierwsze, jest to dialog za zamkniętymi drzwiami. Po drugie, dialog krajów Zachodu z Chinami dotyczący praw człowieka odbywający się za zamkniętymi drzwiami nie przyniósł żadnych zmian od 10 lat.
Po trzecie, dialog dotyczący praw człowieka w Chinach z krajami Zachodu jest interesujący pod względem tego, kim są negocjatorzy. Chińskimi negocjatorami są członkowie chińskiej Komunistycznej Partii i przywódcy reżimu komunistycznego, dyktatorzy. Nie byli wybrani do swoich pozycji rządowych w wyborach przez ludność Chin. Jak mogą reprezentować prawa człowieka Chin?
Dlaczego ten dialog praw człowieka ma się odbywać za zamkniętymi drzwiami, a nie otwarcie? Czy to kraje Zachodu wstydzą się otwarcie omawiać kwestie praw człowieka czy też komunistyczny rząd Chin wstydzi się otwarcie dyskutować na temat praw człowieka? I jak mogą kraje zachodnie negocjować z komunistycznymi dyktatorami na temat praw człowieka i oczekiwać, że prawa człowieka w Chinach wreszcie zaczną być przestrzegane. Wszystkie te dialogi nie przyniosły żadnych rezultatów.
Falun Gong jest nowym fenomenem represji. Zgodnie z raportem Specjalnego Wysłannika ds. Badania Zbrodni Tortur przy ONZ dwie trzecie obecnie torturowanych w Chinach to praktykujący Falun Gong. Nic się nie zmieniło. Negocjowanie z przywódcami komunistycznych Chin to tak jak oczekiwanie, że wilk stanie się wegetarianinem! Żaden kraj, żaden demokratyczny kraj nie wynegocjował skutecznie żadnej wiarygodnej umowy z żadnym komunistycznym dyktatorem.
Kolejną kwestią jest to, że wiele krajów boi się stawiać wymagania Chinom z obawy przed utratą zysków ekonomicznych. Przed chwilą wspomniałem, że 70% chińskiego PKB pochodzi z bezpośrednich inwestycji zachodnich. Ekonomia jest wyjątkowo niestabilna i pod wpływem zmiennych rynków międzynarodowych.
Niemiecki kanclerz, pani Merkel postawiła wymagania chińskim przywódcom i Niemcy będąc głównym partnerem handlowym Unii Europejskiej z Chinami, nic nie straciły na wymianie handlowej. Premier Kanady Harper otwarcie krytykuje ChRL za nieprzestrzeganie praw człowieka i mimo to zarówno rząd kanadyjski jak i kraj nic nie straciły z wymiany handlowej z Chinami, więc dlaczego inne kraje zachodnie miałyby coś stracić. Ponadto ekonomia Chin jest ekonomią eksportową. Kraj, aby utrzymał swój wzrost gospodarczy, całkowicie polega na eksporcie. Tak więc, nie ma powodu, dla którego kraje zachodnie powinny się obawiać utraty zysków ekonomicznych. Ponadto w podejściu krajów zachodnich wyczuwam pewnego rodzaju obawę, że nie jest rozsądnie łączyć kwestię praw człowieka z wymianą ekonomiczną. Studiowałem międzynarodowe prawo wymiany handlowej - Prawo GATT - [General Agreement on Tarrifs and Trade - Układ Ogólny Taryf Celnych i Handlu], które jest tutaj często stosowane. Zgodnie z powszechnie zaadaptowanym prawem powinny istnieć dwie rzeczy; pierwsza - odpowiednie warunki pracy a druga to - jednakowy dostęp.
Pod względem warunków pracy jakie panują w wymianie handlowej z Chinami konkurencja znajduje się na niekorzystnej pozycji. To znaczy nasi pracownicy... Dostajemy tańsze produkty ponieważ pracownicy w Chinach zarabiają mniej, ponieważ nie mają takich samych warunków pracy, płacy, ubezpieczenia zdrowotnego i emerytur. Im dłużej prowadzimy tego rodzaju wymianę handlową, tym bardziej tracimy na naszym własnym rynku pracy. Wydajność produkcji krajowej spada.
Po drugie, pod względem równego dostępu, rządowi chińskiemu udało się skorzystać z wolnego rynku zachodu; są w stanie wejść w prawie każdy sektor wolnego rynku. Możesz zobaczyć w krajach zachodnich chińskie media. Jeśli wejdziesz do hotelu to może zobaczysz przekaz mediów chińskich. Możesz tu zobaczyć chińską gazetę. Rządowi chińskiemu udało się zamieścić na giełdzie na Wall Street firmę. Jednakże zgodnie z prawem WTO - [World Trade Organization] i GATT, Chiny powinny otworzyć te same sektory rynku dla krajów zachodnich.
Ale w Chinach istnieje cenzura mediów. Żadne media nie mogą tam swobodnie funkcjonować. Gdy Murdoch Wiadomości FOX, SKY TV Network chcieli wejść na rynek chiński to musieli zdjąć PBC. Dlaczego niektóre kraje po cichu zgadzają się na tak nierówne warunki wymiany? I nikt się przeciwko temu nie wypowiada, a wszystko to jest zgodnie z umowami WTO i prawa GATT.
David Matas
Temat, który mi przyznano to "Igrzyska jako możliwość zatrzymania ekstremalnych naruszeń praw człowieka w Chinach". Moje kontakty z tymi naruszeniami praw człowieka w Chinach to wynik raportu, który przygotowałem wraz z Davidem Kilgourem na temat zarzutów o pozyskiwanie narządów wewnętrznych w Chinach.
Poproszono nas o zbadanie czy praktykujący Falun Gong są zabijani w celu pozyskiwania od nich narządów wewnętrznych. Poproszono nas o to w imieniu Koalicji ds. Badania Prześladowań Wobec Praktykujących Falun Gong w Waszyngtonie.
Jestem adwokatem zajmującym się prawami człowieka. Natomiast David Kilgour jest byłym członkiem Rządu Kanadyjskiego i Ministrem ds. Azji i Pacyfiku. Obaj mamy długą historię działań w dziedzinie obrony praw człowieka ale nic wspólnego z Falun Gong. Po prostu zajmujemy się generalnie prawami człowieka.
Poproszono nas o to, żeby się zająć tym tematem jako wolontariusze. Nie dostaliśmy żadnych informacji od Koalicji, nie powiedziano w jaki sposób mamy przeprowadzić badania, tylko żeby ten temat zbadać. Samodzielnie doszliśmy do wniosku, że takie czyny mają miejsce.
W styczniu 2007 roku przygotowaliśmy drugą wersję bardziej rozszerzoną. Okazało się, że praktykujący Falun Gong są zabijani w Chinach aby pozyskiwać od nich narządy wewnętrzne i dzieje się to od 2000 roku. Liczby wskazują na 7 do 8 tysięcy narządów rocznie. Dzieje się to nadal. Chiny sprzedają te organy za ok. miliard dolarów rocznie dla cudzoziemców z zagranicy.
Żaden z nas nie jest praktykującym Falun Gong i niewiele wiedzieliśmy o Falun Gong, ale dowiedzieliśmy się, że jest to taki ruch bazujący na ćwiczeniach podobnych trochę do jogi, nie mający żadnego charakteru politycznego. Został założony w 1992 roku ponieważ praktykujący wierzyli w ich chińskie tradycje aniżeli w komunizm.
Niektórzy członkowie Partii Komunistycznej, w tym Jiang Zemin, który był prezydentem, postanowił że ten ruch powinien być zakazany. Został zakazany w 1999 roku i od tego czasu, właśnie od roku 2000 /w świetle dotychczasowych dowodów/ trwa ten proceder pozyskiwania narządów wewnętrznych. Zabijanie ludzi w tym celu jest niewątpliwie pogwałceniem praw człowieka.
Po dojściu do wniosku, że ten proceder ma miejsce, staraliśmy się coś zrobić, żeby go zatrzymać. Rozmawialiśmy z ludźmi, którzy mogą wywrzeć pewien wpływ, parlamentarzystami, mediami, specjalistami od transplantacji na uniwersytetach, w akademiach medycznych, żeby zrobić coś, aby zakończyć ten proceder.
To pierwsza moja wizyta w Polsce, natomiast D. Kilgour był już tu dwukrotnie. Zwiedziliśmy razem już ok. 40 krajów mówiąc o tych sprawach i nasza praca ma jakiś oddźwięk. To widać. Gdy rząd chiński mówi o naszym raporcie nie potrafi go podwarzyć. Nie ma po prostu żadnych przeciwstawnych informacji. Nasz raport jest dostępny na naszej stronie internetowej. Po polsku dostępna jest wersja skrócona. Załączniki, które nie są przetłumaczone są dostępne w Internecie. Wszystkie informacje są możliwe do zweryfikowania. Niezależnie możecie sami zbadać, przeanalizować te same źródła i wyciągniecie podobne wnioski. Nie musicie nam ufać lub ufać temu co ktoś powiedział, możecie te dowody sami znaleźć w wyniku poszukiwań.
Rząd chiński przygotował dezinformację atakując nas osobiście, że jesteśmy praktykującymi, atakując Falun Gong, ale nie przedstawił żadnych faktów, żeby zaprzeczyć temu co zawarliśmy w raporcie. Także wszystkie materiały, które zamieściliśmy w raporcie to materiały pochodzące od rządu chińskiego, od ich statystyk, od ich oficjalnych dokumentów i z ich oficjalnych źródeł. Na podstawie tych informacji wysunęliśmy nasze wnioski, chociaż mieliśmy też inne źródła informacji.
Udało nam się także przeprowadzić kampanię w sprawie naszego raportu i odnieśliśmy pewne skutki, nastąpiły zmiany w systemie medycznym w Chinach, mianowicie tylko rejestrowane szpitale mogą zajmować się transplantacjami. Takich szpitali jest obecnie oficjalnie zarejestrowanych 2000. Rozmawialiśmy z transplantologiami i światowymi medycznymi stowarzyszeniami.
Na spotkaniu jednego takich stowarzyszeń w Kopenhadze, Chińczycy zobowiązali się, że nie będą pozyskiwać narządów od więźniów. Oczywiście jest możliwa darowizna, ale darowizny nie zdarzają się zbyt często. Także niezbyt często zdarzają się dawcy w postaci ofiar wypadków. Zatem jedynym zasadniczym źródłem są więźniowie. Chińczycy zobowiązali się, że zaprzestaną pozyskiwać narządy od więźniów, ale to że się zobowiązali nie oznacza, że to zrealizowali.
Naszym celem jest także prowadzenie kampanii przeciwko tym naruszeniom. To właśnie olimpiada rzuca nowe światło na całą sprawę, ponieważ rząd chiński wykorzystuje olimpiadę w sposób bardzo polityczny. Podobnie Niemcy nazistowskie wykorzystały olimpiadę w 1936 roku w Berlinie do umocnienia swojej władzy i gloryfikacji reżimu jednocześnie zwiększając prześladowania wobec grup nieakceptowanych.
Tak jak Niemcy nazistowskie nasilały prześladowania wobec Żydów, rząd chiński nie pozwala ruchowi Falun Gong uczestniczyć w przygotowaniach do olimpiady i w samej olimpiadzie. Ogólnie nie można robić niczego by umacniać takie postępowanie, a olimpiada to jest wydarzenie, które bazuje na poszanowaniu praw człowieka. Odwołajmy się do karty olimpijskiej, która mówi o poszanowaniu zasad etycznych, o służeniu człowiekowi by promować pokojowe społeczeństwo, o poszanowaniu praw człowieka do posiadania możliwości uprawiania sportu bez żadnej dyskryminacji na bazie rasy lub wyznania, co jest niezgodne z ideą przynależenia do ruchu olimpijskiego.
Niestety Międzynarodowy Komitet Olimpijski i lokalny nie wykazują poszanowania dla tej karty. Przewodniczący Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego powiedział, że ludzie nie powinni upolityczniać olimpiady. To samo powiedział rząd niemiecki w latach 30-tych podczas przygotowań do olimpiady w Berlinie. To właśnie rząd chiński upolitycznia olimpiadę. Właśnie jeden z opozycjonistów za zarzucanie tego rządowi chińskiemu został parę tygodni temu aresztowany.
MKOL i Polski Komitet Olimpijski powinny nalegać przede wszystkim na to, aby każdy mógł uczestniczyć w olimpiadzie, niezależnie przekonań. Również praktykujący Falun Gong. Każdy powinien mieć prawo uczestniczenia w olimpiadzie, w tym Falun Gong. Pozyskiwanie narządów wewnętrznych od praktykujących Falun Gong powinno zostać zaprzestane. Prześladowanie Falun Gong powinno się zakończyć, a prześladowanych należy wypuścić z więzień. Nie chodzi o obietnice, chodzi o mechanizm weryfikacji. Gdyby Chiny powiedziały że coś zrobią np. że przestaną pozyskiwania narządów wewnętrznych, wówczas powinien istnieć jakiś sposób stwierdzenia czy jest to prawda. Powinni pozwolić na istnienie jakiejś niezależnej weryfikacji.
Jeżeli nie ma praw człowieka w Chinach, to nie powinno być tam olimpiady. Tyle chcę powiedzieć na koniec. Dziękuje bardzo.
Peter Muller
Przed wystąpieniem powiem o sztuce chińskiej, o pewnym eksponacie, z którym zapoznałem się w Danii. To była wielka sala. Na podłodze był ogromny arkusz papieru zapisany chińskim pismem, a w rogu te litery zaczynały się podnosić i wzlatywać tworząc chmury ptaków, które odlatywały w przestrzeń. To dzieło sztuki miało nazwę "Żyjący Świat" i chyba właśnie dlatego jesteśmy tutaj.
Chcę powiedzieć o przykładach poważnych naruszeń praw człowieka w Chińskiej Republice Ludowej. To jest system obozów Laogai, to znaczy są to systemy pracy przymusowej i reformowania ludzi, resocjalizacji poprzez pracę. Komuniści chińscy uważają że człowiek to najważniejszy aspekt produktywny i dlatego trzeba człowieka reedukować, zreformować aby był użytecznym dla społeczeństwa, i to właśnie toczy się w obozach, które powstały po raz pierwszy już w roku w 1949 i istnieją do dzisiaj.
Przed przewodniczącym leży książka w której znajduje się lista lokalizacji tych obozów pracy. Tych, które udało nam się zlokalizować jest ich 1100. Ocenia się że około 50 milionów ludzi przewinęło się przez obozy pracy Laogai od 1949 roku do dzisiaj. Ponad 30 milionów zginęło w tych obozach. Jak to wygląda w praktyce? To są horrendalne warunki w tych gułagach, ponieważ bardzo przypominają gułagi.
Tortury są częstym zjawiskiem dla wyciśnięcia z ludzi zeznań. Jeśli ktoś zezna, to wówczas mówi mu się, że to niewłaściwa wersja, musi zeznawać ponownie, torturuje się osadzonych także po to aby donosili na innych więźniów, a najgorsze co może tych ludzi spotkać, to różne formy prania mózgu. Niektórzy trafiają do obozów bez jakiegokolwiek wyroku skazującego. Każdy najniższy rangą sędzia może umieścić kogoś do obozu pracy na trzy lata bez jakiejkolwiek możliwości odwołania. Wyrok trzech lat może zostać przedłużony jeśli sędzia uzna, że osoba nie została należycie zresocjalizowana.
Pranie mózgu odbywa się na kilka sposobów. Po pierwsze poprzez świadomość, że z Laogai nie można się wydostać, bo nie ma żadnej możliwości apelacji, a w ogóle nie ma wyroku skazującego. Ponadto rodzina, przyjaciele zmuszani są do podpisania pism krytykujących zachowanie swojego członka rodziny odcinających się od tego osadzonego. Te listy są odczytywane więźniowi. On zaś jest całkowicie tym faktem przeważnie załamany i zdesperowany. Nie ma się co dziwić, że samobójstwa są na porządku dziennym. Nie ma co prawda wiarygodnych danych statystycznch, ale świadkowie, którym udało się wydostać z obozów, mówią że byli świadkami wielu samobójstw. Pozbawianie snu to kolejny przykład tortury pomimo ciężkiej pracy po niej trwają kilkugodzinne wykłady indoktrynacji politycznej. W latach 1927-34 masowe egzekucje w tych prowincjach kontrolowanych przez komunistów miały miejsce na długo przed powstaniem obozów pracy. Nie ma żadnych wizyt rodzin, nie ma żadnej opieki medycznej.
Jest to zupełnie potworny system. Sam w sobie system obozów pracy, byłby wystarczającym powodem dla potępienia Igrzysk Olimpijskich w Chinach.
Zgadzam się, że nie należy oczekiwać powszechnego bojkotu sportowców czy Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Nie będą też bojkotować igrzysk media. Skontaktowaliśmy się z kilkoma telewizjami w Europie Zachodniej i wszystkie odpowiedziały "Owszem, będziemy w pełni transmitować od rana do nocy igrzyska olimpijskie". Powiedzieliśmy "Nie róbcie tego", oni na to "Przykro mi, wiążą nas kontrakty". "Ale z kim te kontrakty zostały podpisane? Z MKOl-em?". "Tak, z MKOl-em, nie z Chinami". Dlatego musimy być świadomi tego, że istnieje ogromna różnica między olimpiadą a Chińską Republiką Ludową, bo to Międzynarodowy Komitet Olimpijski zarządza igrzyskami przy pomocy władz chińskich. Co zatem możemy począć?
Uważam, że wszystkie parlamenty europejskie powinny potępić stosownymi uchwałami obozy Laogai. Dokonał tego Kongres Amerykański, dokonał Bundestag na początku bierzącego roku, miasto Hamburg, Kolonia, Schlezwig-Holstein wkrótce potępi, Monachium dokona swojego potępienia w grudniu, a więc to jest jedna możliwość - uchwały potępiające, dla wszystkich państw europejskich.
Ponadto, jeśli to tylko możliwe, należałoby nawiązać kontakty z tymi parlamentami czy radami miasta, które mają partnerstwa z chińskimi miastami. Są przykłady tego typu miast w Europie gdzie rada miejska zwróciła się do burmistrza aby nawiązał kontakt z chińskim burmistrzem miasta partnerskiego i podjął stosowne działania wobec obozów Laogai.
Należy także podejmować akcje lobbystyczne wobec Komisji Europejskiej, a nie rządów, bo rządy nie mają prawie żadnego wpływu na to co dzieje się w kwestiach ekonomicznych.